Wszystkie »

  • Wpisów:12
  • Średnio co: 200 dni
  • Ostatni wpis:50 dni temu
  • Licznik odwiedzin:1 715 / 2608 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Heja ludzie, kosmici i inni.

Pokusiłam się ostatnio by zabrać się za czytanie "Mo Dao Zu Shi". Widziałam, że pojawiło się już w sumie dawno temu, ale odkładałam to z różnych powodów właściwie nawet sobie nie znanych. I ja jak to ja, nie żyłabym gdybym jednak nie zaczęła od formy komiksowej - świetnie narysowanej, rysunki przykuwają do siebie wzrok delikatną, ale wyrazistą kreską, nadającą charakter każdej postaci.
Później nie mogąc się jakoś nacieszyć tymi rysnkami, przeskoczyłam na animację żeby ze smutkiem stwierdzić wielki, wręcz gigantyczny niedosyt, spowodowany tylko dwoma sezonami. Przestawienie się na dabing języka chińskiego wcale nie było aż takie trudne jak przyuszczałam. O bogowie, popłakałam się pod koniec pierwszego sezonu, drugi był natomiast cholernie krótki, ale też warty oglądnięcia -pierwszy 15, drugi raptem 8 odcinków. Mam wielką nadzieję, że szybko zrobią następny.
Ogółem animację jest świetna, mroczna, niekiedy zabawna ale i bardzo smutna, choć zdażają się też sytuacje urocze (Nie zdradzę wam które to były. Sami zgadnijcie).
I w sumie teraz czytając od początku nowelkę ekscytuję się choć wiem już mniej więcej co jest w początku tej wspaniałej historii. Nie mogę się też doczekać oglądnięcia dramy, w porównaniu do której komiks jest ponoć lżejszy.

I znów mam taki wewnętrzny niedosyt i pustkę i pragnienie by nie kończyć wspaniałej opowieści, żeby trwała i dalej kusiła i wciągała swoją niezwykłością, tak samo jak miałam po Banana Fish. Ale świetne historie chyba właśnie taki wpływ powinny mieć na człowieka.


Tytuły:

Animacja, komiks i novelka: Mo Dao Zu Shi / Grandmaster of Demonic Cultivation / The Founder of Diabolism

Drama: The Untamed
 

 


Adam Jensen - The Mystic

Jakaś taka wciągająca ta piosenka.
A obraz tej czarownicy w tle jest obłędny. [Tytuł:Magician Autorstwa:SYAR]
https://syar.artstation.com/
 

 
Macie czasem tak, że chcielibyście stłuc kogoś na kwaśne jabłko, pisząc przy tym kilku tomową serię książek z samymi przekleństwami, ale jednak zachowujecie to dla siebie, by przypadkiem nie zepsuć względnie normalnej sytuacji? Jak to mówią studnia głupoty nie ma dna, ależ żeby była tak głęboka to nawet w najśmielszych oczekiwaniach nikt by się nie domyślił.
Ludzie już w tych czasach nie robią nic tylko szargają innym nerwy.
 

 
Spróbuj nierealnego, a na pewno osiągniesz niemożliwe.
 

 
Sesja na studiach już tuż tuż, a ja znów nie mogę się skupić na nauce. W końcu są Miliony rzeczy które same pchają się w moje ręce, niemal krzycząc: narysuj coś, pograj sobie na komputerze, przeczytaj jakąś mangę*, posprzątaj pokój, obejrzyj jakiś nowy serial (najlepiej żeby były już 2 sezony po 20 odcinków).
I jak zwykle wszystko zostaje na ostatnią chwilę. Też tak czasem macie?
Podobno duża liczba studentów podchodzi do nauki jak do jeża, jednak co się dziwić jeśli w szkole ledwo się liznęło jakiś przedmiot, a wykładowcy sądzą, że jest się niemal na ich poziomie i od razu wszyscy wszystko załapią.
To samo jest z językiem. Moja znajoma, mająca chyba od zawsze problemy z angielskim, opowiadała mi ostatnio jak to rozmawiała z wykładowczynią, że naprawdę kiepsko jej to idzie i słabo zaliczyła maturę, z resztą dopiero za drugim razem, na co babka ponoć roześmiała jej się prosto w twarz (okropne musi być babsko z tej wykładowczyni).
Od wieków przecież wiadomo, że jeden umie lepiej matmę i fizykę inny języki, i nie powinno się naśmiewać z innych, bo prawda jest taka, że mało kto na świecie ma wyśmienite preferencje do wszystkich dziedzin nauki.
No i jak to mówią: Jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego.
___
*manga- japoński komiks, skierowany do różnych grup społecznych w zależności od wieku i płci.


 

 

Árstíðir - Ljóð í Sand

Wpadłam na to przez zupełny przypadek, ale bardzo mi się spodobało.
 

 

Wiedzieliście?!
Nawet nie wiecie jak bardzo mnie to zaskoczyło, i choć nie miałabym na razie żadnych szans to jednak cieszę się, że robią to i mam nadzieję, że za parę lat będzie kolejna taka akcja, a ja w tym czasie podszkolę swój angielski i poprawię kondycję, by móc wziąć w tym udział.
Trzymam kciuki za wszystkich kandydatów którzy wezmą udział, by każdemu poszło jak najlepiej.

http://nasa.tumblr.com/post/132538793869/5-myths-about-becoming-an-astronaut?is_related_post=1
 

 

Gotye - Bronte
 

 


Name: Nuclear
Album: Epic Indie
Composer: Nikolas Joseph Ammar
 

 

Drugie studia zaczęte. Pierwszy rok. Nie żebym miała już jakieś skończone na swoim koncie. Z poprzednich zrezygnowałam. Powód do końca nie znany - nawet dla mnie (choć mam pewne podejrzenia).
Ludzie dziwni, ale spoko. Tak sądzę. Jak to zwykłam mawiać "wyjdzie w praniu". No i nie było wszystkich, mimo, że już 2 dnia miesiąca były zajęcia.
Ja rozumiem, wakacje były, i był to piątek, popołudnie z niezłą pogodą.. ale opuszczać zajęcia to później, a nie na samym początku. Całe szczęście, że większość zajęć to wykłady, na które potencjalnie nie trzeba chodzić (ale babka wzięła zakreślacz i zaznaczała).
Przedmiotów dużo, bo 9 i ćwiczenia, a trzy z nich to historia czegoś-tam, ale będzie dobrze. Tak sądzę.
Mam nadzieję, że i Wy będziecie mieć udany nowy rok szkolny/akademicki.
 

 
Uwielbiam jak ludzie tak mówią. Stwierdzenie "Jestem nienormalny, ale to u mnie normalne." jest jakieś takie - jak by to ująć - zgodne z prawdą. Sama tak czasem twierdzę i śmieję się, gdy pada takie stwierdzenie. Mój śmiech nie jest w takiej sytuacji oczywiście jakąś kpiną, czy co tam sobie pomyśleliście, a wręcz przeciwnie. Jest bardzo pozytywny, bo wiem jak to jest. Oderwanie od rzecywistości, zapomnienie o całym tym ludzkim świecie, zatracenie się w czymś fascynującym.
Oh! Aż mi przyjemny dreszcz przeszedł po plecach.
Bycie nie-do-końca-normalnym ma swoje plusy. Całkiem dużo plusów...
A Wy? Jesteście uporządkowani wegług panujących regół, jak idealnie pasująca do schematu zwanego społeczeństwem zębatka czy może wręcz odwrotnie, mażycie by w końcu było po waszemu i nikt nie wtrącał się do waszego małego, ale własnego świata?..
 

 


Życie toczy się niczym koło pchane patykiem przez dziecko. Jak długo to potrwa nikt nie wie. Co się wydarzy po drodze też jest jedną wielką niewiadomą. A jednak dalej idziemy przed siebie.
Powiedzcie mi więc jak to się ma do strachu, strachu, który ludzie odczuwają do tego co im obce i nieznane? Jak to jest, że nie boimy się tak bardzo tego co nadejdzie jutro ale boimy się poznawać nowych ludzi, nowe istoty czy co tam jest w świecie, że boimy się jeździć po innych krajach. To wszystko jest niedorzeczne. Otwórzcie się na świat ludzie. Otwórzcie się na wszystko co nowe!